Jak skutecznie uczyć się do matury: WSTĘP – JR

Jak skutecznie uczyć się do matury: WSTĘP

Jak skutecznie uczyć się do matury: WSTĘP

Zanim zaczniemy: zastanów się, czego tak naprawdę chcesz: uczyć się czy się nauczyć? Ha. To ogromna różnica.

Chcę się uczyć do matury – czyli spędzić wiele godzin na „ciężkiej” nauce, harówie, która i tak daje średnie efekty. Kiedy „się uczysz” masz wymówkę żeby nie jechać na działkę z rodziną czy nie sprzątać w pokoju. Norma. Coś tam wiedzy do głowy się wsączy.

Chce się nauczyć do matury – siadasz, spędzasz godzinę dwie nad tematem, masz plan działania, realizujesz kolejne tematy i… umiesz. Szybko, treściwie. I na temat. (przykład z życia – naprawdę się uczysz na 10 min przed klasówkę – pochłaniasz jak przemysłowy odkurzacz).

Pozostaje jeszcze kwestia, do czego dążysz swoim aktualnym zachowaniem.

Tak naprawdę (prawdopodobnie) się nie znamy i nie mam zamiaru ani Ciebie, ani kogokolwiek posądzać o cokolwiek. Chcę tylko sprowokować Cię do zastanowienia się nad tym, co robisz. Jak się uczysz. I z jakim skutkiem.

Przedstawiam Ci serię artykułów o uczeniu się do egzaminu. Porozmawiamy o skutecznej nauce od każdej strony:

 

Omówimy więc sobie kolejne tematy. Zaczniemy od Ciebie i Twojego nastawienia oraz warunków w jakich się uczysz. Chodzi o to, abyś miał okazję sprawdzić, czy obecnie uczysz się w sposób efektywny, a jeśli nie – co możesz zrobić, aby to zmienić. Po kolei:

TY i twoje możliwości. Jak się uczyć?

  1. Twoje nastawienie: Twój stan (o ciele)
  2. Twoje nastawienie: Twój stan cz. 2 (o umyśle)
  3.  Twoje nastawienie do nauki
  4.  C.d.3
  5. Twoje otoczenie
  6. Ultra ważne: odpoczynek!

Metody – abyś osiągał dobre efekty

  1. Sekret skutecznego uczenia się.
  2.  Zorganizuj się – czyli co zrobić po kolei: Cel
  3. Plan pracy – czy mi to w ogóle potrzebne?
  4. Materiały do nauki.
  5. Check it out! Czyli sprawdzanie postępów.
  6. Przykłady z mojego doświadczenia.
  7. Podsumowanie i kilka złotych myśli.

Od jutra, co kilka dni ukaże się wybrany fragment materiału. Całość będzie dostępna za jakiś czas, razem z ćwiczeniami, w formie kursu. Dziś pierwszy temat:

 

1. Twoje nastawienie: Twój stan

Już wyjaśniam kolejną różnicę pomiędzy wspomnianymi wcześniej terminami. Kiedy się uczysz, masz włączone gg, facebooka, NK, demotywatory, mistrzowie.org, kwejka, joemonstera lub Bóg wie co jeszcze ( i to może jeszcze na raz). Obok gra telewizor w którym co chwilą z nadzieją zerkasz na coś potencjalnie ciekawego… a i zapomniałabym, przecież jeszcze telefon – milion osób ma akurat do Ciebie ważną sprawę, więc dzwonisz, piszesz… a i nowa fajna gra, kumpel polecił… STOP.

Ten obrazek to już lekki koszmar – a na pewno nie cos, co pozwoli Ci zdrowo podejść do nauki.

Pomyśl przez chwile o nauce. W ogóle o nauce – czegokolwiek. jeśli kojarzysz naukę z czymś nieprzyjemnym, nudnym, uciążliwym, męczącym… zastanów się: robisz częste przerwy na odpoczynek? Uczysz się w ciszy lub przy ulubionej muzyce, kiedy jesteś zrelaksowany np. po spacerze, meczu squasha, basenie, grze w pokera, jakimś dobrym deserze lub wypadzie ze znajomymi? Masz przy sobie do picia wodę (która nie powoduje skoków poziomu cukru jak cola, po których następuje faza sennego zamroczenia) i coś lekkiego do pochrupania, aby przyjemniej się myślało? Masz spokój, nic Cię nie rozprasza?

Jeśli nie… To teraz już wiesz czemu nauka jest męcząca. SZANUJ SWOJE CIAŁO I SWÓJ UMYSŁ. Nie dając mu pić w czasie nauki osłabiasz gospodarkę wodno-elektrolitową (mówiąc wprost – odwadniasz się). Dlaczego? Nauka to proces wymagający wiele energii. A kiedy twoje komórki pracują intensywnie, zużywają wiele glukozy i jednocześnie produkują intensywnie różne odpadki, związki, które należy usunąć. To wszystko zasuwa do pęcherza. Jeśli nie pijesz – to wszystko i tak zasuwa do pęcherza – więc masz coraz mniej wody we krwi… ona nieco gęstnieje, płynie wolniej, glukozy mniej wpływa do mózgu i… robisz się senny, zmęczony… taaaaaak, może nawet ból głowy Cie dopada… a mocz jest bardzo stężony, jest go mało i dodatkowo kiedy jeszcze tak sobie chlupocze w pęcherzu, który nie jest pełny na tyle, by Cię ścignąć do toalety, dodatkowo podtruwa trochę organizm i przyspiesza męczenie się. Tadam. Takie to proste.

Kiedy nic nie jesz, to na początku nauki jest ok. Jedno zadanie, drugie zadanie, trzecie… piąte… glukoza się zużywa, zużywa i nagle… pusto. Robisz się zmęczony, a w sumie to jakoś masz szybko dość na dzisiaj, nic Ci nie wchodzi do głowy… Albo nagle głodniejesz. I pędzisz do lodówki po coś porządnego. A po obfitym obiadku znów jest się sennym…

Dlatego przygotuj sobie coś do pochrupania. UNIKAJ CUKRU! Mile widziane są wszelkie formy zawierające magnez, który” zużywa się podczas myślenia”. A energii świetnie dostarczają tłuszcze. Jaka jest różnica pomiędzy cukrem a tłuszczem? Cukier spala się szybko. Kiedy zjesz coś słodkiego – nagle masz „kopa” (dotyczy to także słodkich, słodzonych napojów!) a potem przychodzi senność i ospałość. To bardzo niezdrowe. To jak wrzucenie do ogniska trochę słomy i cieniutkich małych patyczków – na chwilę bucha płomień a potem znów ledwo się tli. Tłuszcz daje więcej energii niż cukier, a przede wszystkim jest wolno spalany – To znaczy, że w ciągu godziny masz mniej więcej stały poziom energii. To jak dorzucenie do ognia dużych kawałów drewna – mogą dawać ciepło i płomień długi czas.

Oczywiście – mówiąc tłuszcz nie mam na myśli golonki. Chodzi konkretnie o bogate w tłuszcze i magnez bakalie.

Uwaga:

Rodzynki zawierają sporo cukru (w postaci fruktozy i glukozy) – wiec bez przesady!

Żurawina – jest świetna na pęcherz, działa moczopędnie – więc też nie przesadzaj

• Suszone śliwki (polecam kalifornijskie) – działają świetnie na zaparcia, na szczęście z kilkunastogodzinnym opóźnieniem, żeby potem nie było niespodzianki

Daktyle – są piekielnie słodkie.

Orzeszki nie powinno być słone – unikaj solonych! – obciążają organizm dodatkowo, zwiększają pragnienie.


Co masz do wyboru?

Nerkowce, orzechy laskowe, orzechy brazylijskie, makadamia, włoskie, migdały, orzeski ziemne, pecan, pistacja, pinia. Rodzynki też, ale nie za dużo. Przepyszne są też orzechy w karmelu, ale to także niestety bogate źródło cukru…

Zasada – jak najmniej cukrów, ale się ich nie pozbawiaj. Oczywiście miód czy sok z owoców jest okej, ale rozcieńczony wodą. I broń boże żadnych energetyków!…

Kiedyś, jedna z uczestniczek moich zajęć zapytała mnie, co zrobić, aby lepiej rozumieć. Jak większość osób zadających sobie to pytania myślała, że coś jest z nią nie tak, skoro nie przyswaja szybko informacji, że może jest za głupia aby to zrozumieć, że się nie nadaje, że nie wie co ma robić i czy w ogóle jest sens, aby porywała się z „motyką na słońce”. Kiedy wyjaśniłam, jak ważne jest jej samopoczucie w czasie nauki, jej stan odprężenia, aby uczyła się w neutralnych lub sprzyjających okolicznościach, nie robiła nic na siłę, miała coś do picia i jedzenia zapytała mnie: „Czyli trzeba iść tak jakby sobie na rękę?…”.

Chryste Panie [od razu przepraszam wszystkich głęboko wierzących] – oczywiście! A czy czytanie o amebach albo sile grawitacji to kara, za którą się musisz głodzić i odwadniać?… może się jeszcze wychłostaj przed i po. I koniecznie zakuj w kajdany.

Przykro mi to stwierdzić, ale tak około 80% ludzi traktuje również w przyszłości pracę. Idą po najmniejszej linii oporu, są wiecznie zmęczeni, marudni, wkurzeni i przepracowani. A przecież to od Ciebie samego zależy jak się będziesz czuł!

Wyobraź sobie teraz, że spotykasz się z przyjacielem. Wyjechaliście do siebie na działkę. Czy dajesz mu łopatę i karzesz zasuwać przez 4 godziny (lub całą noc!) pod rząd, bez dostępu do choćby łyka soku czy gryza kanapki? A potem mówisz mu, że idzie mu słabo, że w sumie to nie umie kopać rowów, że jest beznadziejny, że się do tego nie nadaje i jeszcze zabraniasz mu iść do łazienki… a wieczorem ma zakaz grania na kompie, spotkania się z dziewczyną czy pójścia na basen, bo beznadziejnie kopał rów… brzmi absurdalnie? Jeśli zmuszasz się do nauki, nie dbasz o swoje ciało i relaks, to właśnie tak traktujesz swojego najwierniejszego przyjaciela – Twoje ciało… Przez chwilę wycisz się teraz, wsłuchaj w Twoje ciało. Co Ci mówi? Czy dobrze je traktujesz? Czy walczysz z nim, zmuszasz do czegoś nieprzyjemnego, co nie prowadzi do zdrowia i dobrych efektów? Co możesz dla niego zrobić? Wsłuchaj się – ono Ci odpowie.

Z tymi przemyśleniami zostawiam Cię do następnego fragmentu. Jeśli czujesz, że ten artykuł Ciebie nie dotyczył – moje szczere, ogromne gratulacje! Niewiele jest takich osób. A jeśli czasem zapominasz o sobie… to wiedz, że każdy może się taką osobą stać!