Jak skutecznie uczyć się do matury: część 2 – JR

Jak skutecznie uczyć się do matury: część 2

Jak skutecznie uczyć się do matury: część 2

Twoje nastawienie – Twój stan cz. 2

Pamiętasz poprzedni artykuł? Mam nadzieję, że tak. Na wszelki wypadek dam kilka słów podsumowania, ponieważ to jest podstawowy „problem”,  który najczęściej zauważam – sposób traktowania siebie; uczenie się, w sposób podobny do kary i przymusu. Zapamiętaj sobie – zasługujesz na wszystko to, co najlepsze! A Twoje ciało zasługuje na szacunek, pożywienie, płyny i godne traktowanie. Ty dobrze traktujesz ciało – ono odwdzięcza Ci się zdrowiem i witalnością, a umysł – zdolnością pochłaniania wiedzy jaka sama może Ciebie zaskoczyć.

Ponadto – uczenie się to jest proces ciągły. Nie możesz go rozpocząć i zakończyć. Robisz to codziennie – odkąd otworzysz o poranku zaspane oczy zdobywasz nowe doświadczenia, choćby było nim poślizgnięcie się na mokrej podłodze w łazience. Procesy mają to do siebie, że trwają. To znaczy, że jeśli raz czy dwa będziesz się uczyć w sposób przyjemny, to ma Ci starczyć na całe życie? Nie! Nie tędy droga. Ucz się od dziś, od teraz, codziennie w przyjemny dla siebie sposób. Niech nauka przestanie Ci się kojarzyć z męczeniem się. Niech będzie czymś neutralnym lub… ciekawym, przyjemnym, fajnym, normalnym, interesującym, wciągającym…

Czy efekty przyjdą od razu? Czy od razu Twoje wyniki w nauce skoczą w górę? I tak i nie. Tak – na pewno poczujesz się inaczej. I pewnie nazwiesz ten stan: hm, jest lepiej. Za to od trzech rzutów piłką do kosza nie przebijesz mistrzów NBA. Po prostu nie zastanawiaj się, ile Ci zajmie przyzwyczajenie się do takiego stylu pracy – tylko to rób. Skup się na tym, aby o siebie zadbać. Woda. Świeże powietrze. Dużo ruchu. Przyjemności odrywające od ciągłego ślęczenia nad książkami. O to w tym wszystkim chodzi.

Dziś więcej powiemy o samym nastawieniu do nauki. Czyli było o ciele, a teraz trochę o umyśle 

Dlaczego o tym w ogóle piszę?

Bo różnica pomiędzy „mózgami” a resztą jest taka, że tamci nie boją się mieć frajdy z nauki. Oczywiście oni nie ryczą wokół z radości, kiedy spierwiastkują równanie potrójne 😛 Ale sprawia im to wewnętrzną satysfakcję – a to najsilniejsza na świecie motywacja każdego z nas do działania. Nie wierzysz?

Z motywacji wewnętrznej korzysta się np. w wojsku (honor, lojalność), drużynach sportowych czy reklamach. Ty też z niej korzystasz. Ile razy zdarzyło się coś takiego, że nagle zmotywowałeś się do pracy? To przyszło samo z siebie – ta motywacja nie jest sztuczna.

A teraz mały przykład. Kiedy chcesz komuś kupić prezent, starasz się wybrać jak najlepiej? Jeśli taki zależy Ci na tym, to pomysł – kiedy ta osoba się cieszy, sam jesteś zadowolony, bo masz potwierdzenie, że dobrze wybrałeś! Jak dobrze przeanalizujesz swoje odczucia, to dojdziesz do wniosku, że tak jest. A więc robisz to dla satysfakcji, własnego poczucia się dobrze… brzmi strasznie? Spokojnie – to prawdziwa siła napędowa świata i życia człowieka:-). Kiedy czuje, że robi dobrze, jest zadowolony, robi to chętniej, sprawiając wokół wiele dobrego:-) I to się liczy! Taki mały sekret ludzkiej podświadomości.

To samo ma miejsce, gdy ktoś chce komuś coś udowodnić. Umówmy się, jeśli to zrobi, i ta druga osoba „dowie się, że ta pierwsza ma rację” wodospady nie popłyną do góry, wulkany nie wybuchną, a głód na świecie nie rozpłynie się w powietrzu. A mimo to za wszelką cenę ta pierwsza osoba chce temu drugiemu udowodnić swoją tezę. Taki „udowadniacz” ma powera – ma mnóstwo energii i chce przeforsować swoją teorię. Chce udowodnić i koniec. Bo czuje, że musi, że ma rację, że tak ma być. To kolejny przykład pewnego rodzaju wewnętrznej motywacji. Przecież nikt nie każe mu udowadniać swojej tezy.

Dlatego chcę przekazać Ci tą ważną informacje, z której, być może, będziesz chciał skorzystać. Większość sukcesu  – to Twoje nastawienie. Brakuje Ci wiedzy? Tą zawsze można zdobyć. Brakuje Ci umiejętności? Tych zawsze można się nauczyć. Masz nastawienie, że się nie uda? To po co chcesz próbować? Pamiętaj, grunt to Twoje nastawienie. I nie chodzi o „wmawianie sobie” czegokolwiek. Spójrz realistycznie na siebie. Na swoje umiejętności wiedzę. I zastanów się – jak masz cel? Czego Ci brakuje, aby osiągnąć swój cel? Czego musisz się dowiedzieć? Co musisz umieć? Kogo można zapytać i poprosić o pomoc?

Kiedy przetrawisz już część o nastawieniu, przejdziemy do metod nauki pozwalających się skutecznie przygotować do egzaminu. Oczywiście – wszystkie metody które proponuję, to tylko wskazówki. Niekoniecznie muszą się w takiej formie sprawdzić w Twoim wypadku. Dlatego modyfikuj je tak, aby działały! Każdy z nas jest inny i nie ma jednego schematu czy modelu, według którego się uczymy. Chociaż… Jedno jest pewne – uczymy się najlepiej przez naśladownictwo. Jednak o tym przy okazji.